Chalet des Pyramides i La Chapeau
I ostatnia porcja zdjęć z mojego wyjazdu do Francji – dwie małe wycieczki (zwane przez nas „małymi Alpami”). Pierwszej celem było „zobaczenie z bliska” lodowca Les Bossons. Widzieć, to i owszem go zobaczyliśmy, zejść do niego nie było za bardzo jak – brakło czasu. Jednak to co z dołu wygląda, że jest tuż, tuż, na miejscu okazuje się, że jest znacznie dalej. Lodowiec Les Bossons jest bardzo dynamicznym, górskim lodowcem. Niesamowicie spękany, pełen szczelin i seraków, które dosłownie na naszych oczach odrywają się, łamią i lecą w dół. Trawers Les Bossons zostawiliśmy więc na inną okazję (wymaga już sporych umiejętności z poruszaniu się w takim terenie). Dotarliśmy do chatki Pyramides.
Celem drugiej wycieczki było zbliżenie się do lodowca Mer de Glace, chyba najbardziej znanego w rejonie Chamonix. My podeszliśmy do niego od strony moreny czołowej, która jeśli nie wiedzieć, że to lodowiec, wcale tak nie wygląda. Niesie mnóstwo materiału skalnego i tylko gdzieniegdzie prześwituje niebieskawy odcień lodu. Chatka La Chapeau, usytuowana nieopodal punktu widokowego na lodowiec jest absolutnie przeuroczym miejscem. Z zewnątrz i wewnątrz pełna jest pamiątek po rozmaitych alpejskich wyprawach. Jeśli ktoś wybiera się w Alpy i nie ma ambicji wysokogórskich – zdecydowanie polecam te dwa miejsca.
Kliknij na zdjęcia, aby przejść do galerii…

