Mont Blanc 2010
W dniach 11-20 lipca miała miejsce moja pierwsza wyprawa w góry wysokie – Mont Blanc 2010. Dłuższa, szczegółowa relacja powstanie na dniach. Najważniejsze, że żyjemy, wszyscy są cali i zdrowi, z nielicznymi obrażeniami. Mont Blanc… Wielka góra, pierwsza taka wielka na mojej drodze. Wyjechaliśmy na wyprawę 11 lipca, wróciliśmy 20 lipca. Sama operacja górska to 3 dni – 15-17 lipca. Reszta to dojazd, dwa wejścia aklimatyzacyjno-rozruchowe, dzień restowy i wisienka na torcie na koniec – wjazd na Aig. du Midi. Wyprawę zorganizowaliśmy w sumie w 10 osób, z czego 9 atakowało Blanka. Mój zespół to mój tata – Jan, mój brat – Jakub i ja. Na początek zdjęcia z samej wyprawy – nie ma ich wiele, bo zmęczenie i koncentracja na wchodzeniu/schodzeniu nie pozwoliła mi na więcej. Zapraszam do przeglądania… Na sam szczyt nie weszliśmy, nie starczyło nam sił. Dotarliśmy do 4362 m, do schronu Vallot (ściśle, nieco powyżej Vallota i tam podjęliśmy decyzję o odwrocie). Zarówno tam, na czterech tysiącach, jak i teraz, na spokojnie, uważam, że była to decyzja słuszna – wygraliśmy z Blankiem rozsądkiem, zgodnie z zasadą, że o sukcesie wyprawy nie decyduje dotarcie na szczyt, ale szczęśliwy powrót wszystkich uczestników. A było ciężko… Ale o tym w relacji. Proszę o kilka dni cierpliwości. Dziękuję wszystkim, którzy trzymali za nas kciuki! Zdjęcia w dwóch częściach…
Kliknij na zdjęcia, aby zobaczyć całą galerię…

