Powódź w powiecie gorlickim
Fotografowanie ludzkiego dramatu, jakim bez wątpienia jest powódź, rodzi pewną ambiwalencję. Z jednej strony, jako fotograf czuję, że jestem w miejscu gdzie powinnam być, bo jest to konkretny, fotogeniczny temat. Takie zdjęcia później przedstawiają sporą wartość dokumentacyjną. W jednym z zalanych w Gorlicach domów ludzie wręcz prosili mnie o zdjęcia, bo wiedzieli, że będzie to dla nich podstawa do dochodzenia odszkodowań lub do udowodnienia zaniedbań lokalnym władzom. Z drugiej strony kiedy ktoś próbuje mnie zlać wodą ze szlaufa i przegonić z jego posesji lub wymiatając wodę z chodnika przed domem, patrzy z niesmakiem i odwraca głowę, zastanawiam się, czy nie przekraczam jakiejś granicy intymności w prywatnej katastrofie tych ludzi. Nie wiem… W nocy z 3 na 4 czerwca nad powiatem gorlickim przeszły tak gwałtowne burze i ulewy, że wezbrane już wcześniej rzeki i kanały powylewały w miejscach, gdzie nikt z żyjących nie pamięta takiej powodzi. Zalane domy, szkoły, kościoły, podmyte drogi, podtopione cmentarze, jak ten w Libuszy, gdzie woda przelewała się ponad grobami, zmywając kwiaty i znicze aż pod samo ogrodzenie. Zdjęcia prezentuję w trzech częściach…
Kliknij na zdjęcia, aby przejść do galerii…


